Józef Hofmann – pianista, który wyprzedził swój czas

Kraków obdarował świat wieloma wybitnymi twórcami – kompozytorami, wykonawcami, pedagogami, których nazwiska wpisane są do złotej skarbnicy kultury europejskiej. Wśród nich jest postać owiana aurą geniuszu i zagadki, człowiek, którego Siergiej Rachmaninow nazwał najwybitniejszym pianistą swoich czasów. **Józef Kazimierz Hofmann** – wirtuoz fortepianu, kompozytor, pedagog i wynalazca – stał się symbolem polskiego modernizmu muzycznego początku XX wieku. Jego talent wykraczał daleko poza scenę; był to artysta, w którym połączyły się muzyczna intuicja, techniczny umysł i nieustanne dążenie do doskonałości, pisze krakow-trend.eu.

Dzieciństwo, które zapowiedziało geniusza

Józef urodził się w Krakowie w 1876 roku. Według legendy, zaczął występować już w wieku trzech lat na koncertach promenadowych w Ciechocinku. Jednak współcześni badacze ustalili, że ta historia została zmyślona przez autora przedmowy do radzieckiego wydania podręcznika Hofmanna „Gra na fortepianie”, który stał się bestsellerem w USA i ZSRR. W rzeczywistości chłopiec dopiero zaczął brać pierwsze lekcje gry w wieku trzech lat, najpierw u starszej siostry Wandy, a następnie u ciotki. Dostrzegając jego zdolności, od czwartego roku życia uczył go ojciec – wybitny pianista i dyrygent Kazimierz Hofmann.

Zaledwie dwa lata później talent Józefa zachwycił nawet słynnego pianistę Antona Rubinsteina, który od razu stwierdził, że widzi nie tylko utalentowane dziecko, ale **prawdziwego geniusza**. W owym czasie Europa i Ameryka były zalane falami cudownych dzieci, które na krótki czas porywały publiczność, by równie szybko zniknąć. Hofmann okazał się inny: jego gra wyróżniała się nie tylko unikalną techniką, ale i głębią muzycznego wyczucia, co rzadko spotykało się nawet u dorosłych mistrzów.

Cudowne dziecko na europejskich scenach

Debiut Józefa w Warszawie, gdy miał zaledwie 10 lat, stał się pierwszym triumfem. Sala eksplodowała owacjami, krytycy byli zachwyceni, a zebrane na koncercie fundusze organizatorzy przeznaczyli na europejskie tournée młodego muzyka. Hofmann objeżdżał sale koncertowe Europy, zdobywając szaloną popularność i oklaski monarchów, cesarzy i królów. Nazywano go „małym Mozartem”. W wieku 11 lat cudowne dziecko podbiło Nowy Jork. W 1887 roku wystąpił w słynnej Carnegie Hall, gdzie zebrał burzę oklasków miejscowej elity. Krytycy „New York Times” pisali, że była to „nadzwyczajna gra, nie dziecka, lecz dorosłego”. W ciągu dziesięciu tygodni dał 52 koncerty podczas tournée po wschodnich stanach USA.

Jednak jego tournée zostało przerwane przez przedstawicieli Nowojorskiego Towarzystwa Zapobiegania Okrucieństwu Wobec Dzieci, zaniepokojonych zdrowiem chłopca. Werdykt sądowy wymusił zerwanie kontraktu na 80 występów, choć sam Hofmann później bardzo wysoko ocenił doświadczenie tych wyjazdowych koncertów. Kluczowe dla chłopca okazało się wsparcie filantropa Alfreda Corninga Clarka, który przyznał młodemu pianiście stypendium w wysokości **50 000 dolarów**. Postawił jednak warunek, że Hofmann nie będzie występował publicznie do osiągnięcia pełnoletności. Środki te umożliwiły utalentowanemu muzykowi nie tylko doskonalenie mistrzostwa muzycznego, ale i rozwijanie jego pasji do nauk ścisłych – matematyki, fizyki i chemii.

Lekcje u wybitnych mistrzów

Ważnym etapem w kształtowaniu unikalnego stylu Hofmanna były lekcje u Maurycego Moszkowskiego i Antona Rubinsteina. Co ciekawe, Rubinstein zazwyczaj nie brał uczniów, ale zgodził się uczyć Józefa, ponieważ dostrzegł w nim **wyjątkowy talent**, jakiego wcześniej nie spotkał. Te lekcje położyły fundament, na którym Hofmann później ukształtował własną, niepowtarzalną sceniczna manierę wykonawczą.

Sam Józef nigdy nie chełpił się popularnością. Jego uznanie opierało się na doskonałości gry, precyzji, innowacjach technicznych i muzycznych oraz na wewnętrznej kontroli każdego ruchu. Słuch absolutny i fenomenalna pamięć pozwalały mu grać bez partytur, przekazując subtelne niuanse dynamiki i ekspresji. Słuchacze zawsze czuli żywą obecność geniusza.

Maestro mechaniki

Józef Hofmann był niezwykle utalentowanym nie tylko muzykiem, ale i wynalazcą. Już od dzieciństwa fascynował się matematyką, fizyką i chemią. W wieku 11 lat zaczął korespondować ze słynnym badaczem Thomasem Edisonem. Chłopiec omawiał z nim możliwości wykorzystania fonografu – urządzenia do zapisu dźwięku. W 1889 roku, kiedy wynalazek Edisona trafił do sprzedaży, autor podarował egzemplarze jedynie carowi Aleksandrowi III i Hofmannowi; dwa kolejne trafiły do Cesarskiego Muzeum Poczty w Berlinie. Później Edison musiał nawet tłumaczyć swoim księgowym, dlaczego drogie urządzenia otrzymał nieznany chłopiec. Dzięki temu Józef stał się jednym z pierwszych muzyków na świecie, który nagrał własną grę na nośniku fizycznym, pozostawiając nieoceniony ślad w historii muzyki.

Co ciekawe, młody pianista nie tylko dopytywał się u znanych naukowców, ale i dokonywał własnych wynalazków. To właśnie Hofmann zaproponował światu **wycieraczki do samochodów**, sprężyny i metalowe spinacze do papieru, regulowane krzesło do pianina, a nawet zegar elektroniczny. Pozostawił po sobie 160 innowacji konstrukcyjnych, które zastosował we własnym fortepianie. Artur Rubinstein podkreślał, że gdy chodziło o fortepian, Józef studiował wszelkie możliwe konstrukcje, dotyczące wysokości klawiszy, różnego naprężenia strun i otworów akustycznych w pudle. Co ciekawe, przedstawiciele przemysłu muzycznego traktowali techniczne wynalazki Hofmanna z nie mniejszym szacunkiem niż jego artystyczne triumfy.

Muzyka precyzji, technika natchnienia

Jedną z cech charakterystycznych Hofmanna była synergia muzyki i techniki. Jego gra była odbierana jako praca dobrze naoliwionego mechanizmu. Polski muzykolog Roman Jasiński w książce „Zmierzch stary świat. Wspomnienia 1900–1945” pisał, że Hofmann podczas gry sprawiał wrażenie mądrego inżyniera, siedzącego za pulpitem sterowniczym i spokojnie regulującego zadziwiającą pracę precyzyjnej maszyny. Takie połączenie muzykalności i analitycznego umysłu zadziwiało współczesnych i budziło **niezwykły podziw**.

Na scenie Hofmann dla wszystkich pozostawał zagadką. Nie wypracował sobie firmowych manier, zawsze był spokojny i powściągliwy, co niekiedy odbierano jako chłód. Jednak takie zachowanie tylko podkreślało wielkość jego talentu. Sam maestro opowiadał o unikalnym fakcie: kiedy czuł się zbyt zmęczony podczas występu, zaczynał w myślach analizować strategie szachowe lub techniczne detale muzyki. Przy tym słuch absolutny i fenomenalna pamięć muzyczna pozwalały mu kontynuować grę nawet bez partytur.

Triumf bez granic

Na początku XX wieku imię Józefa Hofmanna rozbrzmiewało na wszystkich kontynentach. Stał się prawdziwym fenomenem świata muzycznego – pianistą, na którego czekano jak na cud, a koncerty odbywały się z triumfem w Wielkiej Brytanii, Imperium Rosyjskim, USA i krajach Ameryki Południowej. Wszędzie, gdzie pojawiał się maestro, sale wybuchały owacjami, a bilety rozkupowano na długo przed występami. Szczególnie imponujący był cykl koncertów w 1911 roku w Petersburgu, gdy w ciągu 10 wieczorów maestro wykonał **ponad 250 różnych utworów bez powtórzeń**.

W 1914 roku Józef Hofmann wyemigrował do USA, gdzie szybko otrzymał obywatelstwo i kontynuował swoje błyskotliwe występy na scenie. Dziesięć lat później przyjął propozycję objęcia kierownictwa nad nowo utworzonym Instytutem Muzycznym Curtisa w Filadelfii. Pod jego wodzą placówka przekształciła się w popularną kuźnię talentów, gdzie kształciło się wielu przyszłych wybitnych pianistów, dyrygentów i kompozytorów. Co więcej, maestro bardzo lubił sport: sprawnie jeździł na łyżwach, które sam zresztą złożył, jeździł na rowerze, grał w tenisa. Samochodami nie tylko z przyjemnością kierował, ale i udoskonalał ich konstrukcje według własnych technicznych pomysłów.

Klawisze, maszyny i cisza geniusza

Hofmann dokonywał licznych nagrań dla fortepianu i pianoli, jednak w 1923 roku porzucił te próby z powodu niezadowolenia z jakości oferowanej techniki. Próbował nawet ją udoskonalić we własnej pracowni, opracowując system zapisu gry pianisty na perforowane taśmy. Ten mechanizm pozwalał na przekazywanie nawet najsubtelniejszych niuansów siły uderzenia w klawisze. Niestety, wynalazek powstał w czasach, gdy pianole zaczęły wychodzić z użycia, dlatego **nie zyskał zasłużonej sławy**.

Hofmann zakończył karierę pianisty w wieku 70 lat. W latach 40. na jego twórczości mocno odbiły się problemy rodzinne i nadużywanie alkoholu, jednak nadal dawał koncerty. Solowe występy słynnego muzyka w Carnegie Hall były nawet transmitowane dla amerykańskich żołnierzy na linii frontu w latach II wojny światowej. Aż do śmierci w 1957 roku maestro nie przestawał pracować. Pod pseudonimem Michel Dworski napisał około 100 utworów muzycznych, obejmujących różne gatunki i formy. Opublikował też dwie książki o sztuce gry na fortepianie: „Wskazówki dla młodych pianistów” oraz „Sztuka gry na fortepianie”, w których szczodrze dzielił się własnym doświadczeniem.

Droga do nieśmiertelności przez klawisze

Józef Hofmann zmarł w wieku 81 lat, do końca pracując nad nowymi wynalazkami. Na zawsze wszedł do światowej historii muzyki jako pianista, którego gra zachwycała miliony ludzi na całym świecie i inspirowała nowe pokolenia muzyków w Europie i Ameryce. Nawet w XXI wieku wielu młodych pianistów studiuje jego porady z książki „Sztuka gry na fortepianie”, które słusznie nazywane są wiecznymi. „Zawsze pracujcie wytrwale, starając się dać z siebie wszystko. Znajdźcie wiarygodnego nauczyciela i polegajcie na jego lub jej radach w sprawie waszej kariery. Nie ulegajcie pokusie myślenia, że sukces zależy od losu. Najważniejszym czynnikiem jest wasz wysiłek, wasza praca i mądre kierownictwo”.

Comments

.......