Jan Kiepura w Krakowie: historia improwizowanego koncertu z okna „Grand Hotelu”

Niezwykły występ, zorganizowany w czerwcu 1936 roku przez światowej sławy tenora Jana Kepurę, przeszedł nie tylko do historii krakowskiego „Grand Hotelu”, gdzie wydarzyła się ta niesamowita historia, ale także całej królewskiej stolicy Polski. Pragnienie artysty, by zachęcić mieszkańców do krótkiego improwizowanego występu, przerodziło się w ogromny flash mob. I tak, że cała ulica została zablokowana, a ruch transportu publicznego jest całkowicie ograniczony. Przeczytaj więcej na ten temat w materiale strony krakow-trend.eu.

Tłum zamarł z zachwytu

Tournee ulubieńca publiczności Jana Kiepury dla Krakowa zawsze było przełomowym wydarzeniem. Aby posłuchać charakterystycznego tenora wykonawcy, zawsze zbierali się pełne sale gości, którzy po ostatnim ukłonie przez długi czas towarzyszyli piosenkarzowi falą owacji na stojąco.

Zaplanowany na czerwiec 1936 roku koncert był kolejnym wydarzeniem objazdowym. Tradycyjnie artysta przybył do miasta Kraka wcześniej i zamieszkał w swoim ulubionym „Grand Hotelu” przy ulicy Sławkowskiej 5/7.

Po zakończeniu wszystkich przygotowań do wydarzenia i rozwiązaniu wszystkich spraw organizacyjnych Kiepura postanowił nieco zadowolić mieszkańców miasta swoim śpiewem. Widząc przez okno kilku mieszczan stojących na ulicy, stanął na parapecie, otworzył okno i zaczął śpiewać. Dla oszołomionej publiczności było to ogromne zaskoczenie, podobnie jak dla innych, przez szczęśliwy zbieg okoliczności, które znalazły się w pobliżu. Improwizowany koncert nie trwał długo. Zaśpiewał kilka piosenek, Jan podziękował publiczności za uwagę, ukłonił się i poszedł odpocząć.

Jednak to, co wydarzyło się następnego dnia, było miłym zaskoczeniem dla piosenkarza. W końcu wiadomość, że znany tenor o światowej renomie dał darmowy koncert prosto z okna swoich apartamentów, rozeszła się błyskawicznie w Krakowie. Dlatego następnego ranka pod murami „Grand Hotelu” zgromadziło się tak wielu ludzi, że nie pomieściłby go nawet największa sala koncertowa w całym mieście.

Śpiewał w szlafroku

Publiczność zaskoczyła Jana Kiepurę. W tym czasie był w szlafroku i kaszkiecie, wychodził z łazienki i przygotowywał się do posiłku. Patrząc przez okno, był oszołomiony tyloma chętnymi do usłyszenia jego śpiewu. Dlatego bez zastanowienia ponownie wspiął się na zwykły parapet, otworzył okno, po czym plac znów usłyszał znane już mieszkańcom Krakowa a cappella.

Warto zauważyć, że było tak wielu ludzi, że ulica Sławkowska została całkowicie sparaliżowana przez ruch komunikacji miejskiej. Trzeba oddać hołd samemu artyście, przed szanowaną publicznością występował przez kilka godzin, po opracowaniu pełnoprawnego programu. Ten wyjątkowy koncert został następnie uwieczniony na pamiątkowej tablicy, która zdobi fasadę „Grand Hotelu”.

Warto zauważyć, że rok później Jan Kiepura ponownie przybył do Krakowa z koncertem. Tym razem jego występ miał odbyć się w duecie z żoną artysty – znaną śpiewaczką i aktorką Martą Eggerth. Gdy tylko plakaty zostały powieszone w mieście, a mieszkańcy Krakowa przekonali się, że tenor i jego żona zamieszkali w ulubionym hotelu, tłum widzów ponownie zebrał się pod budynkiem „Grand Hotelu”. I tym razem było ich tak wiele, że tłumy ciągnęły się aż do Rynku.

Jan Kiepura ponownie z przyjemnością wystąpił przed mieszkańcami, dając tak pożądany przez nich darmowy koncert, który stał się dobrą tradycją. Pod owację zachwyconych prawie spóźnił się na oficjalny koncert zaplanowany w Starym Teatrze. Tylko dzięki dyrektorowi hotelu gwiezdny duet został wyprowadzony tylnymi drzwiami i dostarczony bezpośrednio na scenę do innych widzów.

Comments

.......